środa, 20 kwietnia 2016

#24 Studia - kierunek dietetyka.

Cześć! Sporo osób zadaje mi wiele pytań na temat mojego kierunku, czyli dietetyki, więc dzisiejsza notka będzie poświęcona głównemu powodowi mojej nieobecności tutaj. Niestety, ale studia dzienne, treningi 4x w tygodniu i weekendowa praca sprawia, że nie mam czasu przygotować porządnych notek - a byle czego nie lubie dodawać. Nawet ten spis powstawał pare dni:)


Dla kogo jest to kierunek?
Przede wszystkim dla osób których pasjonuje zdrowe życie, dobre jedzenie, sportowców, czy planujących otworzyć własny biznes gastronomiczny. Nawet jeśli nie planujesz przyszłości w gabinecie dietetycznym, uważam, że jest to kierunek przyszłościowy i przydatny życiowo. Niemniej jednak jest on ciężki - oczywiście, nie jest to medycyna, ale przedmioty, zwłaszcza na 1 roku ściągają na ziemię osoby, które myśla, że będą od razu układac diety znajomym. Trzeba mieć podstawy z biologii i chemii, zresztą, te przedmioty są wymagane na rekturacji większości uczelnii.


Pierwszy semestr przywitał mnie anatomią, fizjologią, parazytologią, chemią ogólną, mikrobiologią... a z przedmiotów "dietetycznych" miałam tylko podstawy żywienia człowieka. Z początku byłam bardzo rozczarowana tym trybem nauczania, jednak z perspektywy czasu wiem, że to jednak musi tak wyglądać. Bez podstaw z anatomii czy fizjologii, nie zrozumiemy biochemii, a bez tego ciężko będzie nam zrozumieć procesy zachodzące w ludzkim organizmie. Czy jest ciężko? Gdy przyszłam na pierwsze zajęcia, było nas ponad 100, jestem na 4 semestrze i jest nas niecałe 50. Wnioski wyciągnijcie sami.


Czego uczą na dietetyce?

Tu skupię sie głównie na przedmiotach żywieniowych. Na początku zostajemy zapoznani z postawowymi zasadami racjonalnego żywienia, wzorami, normami, metodami pomiarów, czy postępowania z pacjentem. Z biegiem czasu zaczynamy układać diety, zarówno dla pacjentów indywidualnych, jak i grup. Na klinicznym zarysie chorób zostajemy zapoznani z chorobami dietozależnymi, a na technologii żywności i potraw, dowiadujemy jak przechowywać i przygotowywać jedzenie. Uczymy się o interakcjach leków z żywnością, oraz przygotowujemy prezentacje edukujące wybrane grupy ludzi w temacie zdrowego odżywiania. Uczą nas praktykujący lekarze i dietetycy, którzy opowiadają nam na przykładzie konkretne przypadki, co mi osobiście bardzo odpowiada, ponieważ, nie słyszymy tylko suchej książkowej teorii, ale prawdziwe życiowe historie.

Mamy też zajęcia na kuchni, które sa ulubionymi większości studentów - to czas w którym robimy sobię kawkę i tworzymy to na co mamy ochotę. Hummus? Hamburgery? Sałatka? Bierzemy składniki i bierzemy się do dzieła!


Specjalizacje.

Nie orientuje się jak to wygląda na innych uczelniach, ale na mojej, po 3 semestrze musieliśmy wybrać sobie specjalizacje i promotora. Do wyboru mieliśmy dwie - dietetyka kliniczna, oraz dietetyka ds. żywienia zbiorowego.  Moim wyborem było żywienie zbiorowe. Czemu nie kliniczna? Po prostu nie widzę siebie, jako dietetyka-lekarza, pomagający ludziom chorym często na przewlekłe lub nieuleczalne choroby. Nie pasuje to do mnie i od początku planowałam iść w innym kierunku. Ponadto, uważam, że na rynku pracy takich dietetyków jest już sporo, wręcz więcej niż potrzeba. Na żywieniu zbiorowym większość przedmiotów będzie pokrywała się z klinicznymi, więc uważam, że będę bardziej wszechstronna; mogę szukać pracy w lokalach gastronomicznych, stołówkach, cateringu, poradni i tak dalej... Póki co myśle nad tematem pracy licencjackiej, a po obronie, celuje już w to co mnie interesuje najbardziej, czyli dietetykę sportową. 


Praktyki.

Niestety, ale praktyki mamy zawsze w okresie wakacyjnym. I to cały miesiąc... Na 1 roku były to dwutygodniowe tygodniowe praktyki w szpitalu - szczerze to był dramat, polegający na roznoszeniu posiłków pacjentom. Wyobraźcie sobie upalny lipiec spędzić w szpitalu, umierając z nudów...
Drugie dwa tygodnie praktyk mieliśmy do wyboru - w lokalu gastronomicznym lub przedszkolu. Ja wybrałam to drugie i byłam bardzo zadowolona. Pani internistka zajęła się nami bardzo dobrze, pomagaliśmy jej przy jadłospisach, kontroli magazynu, dostawach, wypełnialiśmy faktury. Czyli to, co robi się zazwyczaj na żywieniu zbiorowym i nie ukrywam, że były to praktyki, które zaważyły o mojej decyzji dot. specjalizacji. Z tego co wiem, nie wszyscy mieli tak dobrze, bo obierali ziemniaki, czy zmieniali pościel. Niestety, ale studenci są traktowani jako darmowa siła robocza więc z reguły te praktyki tak wyglądają... Teraz znowu czeka mnie szpital i poradnia dietetyczna. Mam nadzieje, że będzie fajnie, bo nie ukrywam, że trace na tym miesiąc wakacji... 


Dlaczego wybrałam dietetykę?

Sportem interesuje się od dawna, istniał w moim życiu prawie zawsze - chodziłam na basen, na fitness, przez jakiś czas tańczyłam, a jednak mimo aktywnego trybu życia, wciąz nie mogłam osiągnąc wymarzonej sylwetki. Wiedziałam w czym tkwi problem - miałam mase złych nawyków żywieniowych, ale nie miałam pojęcia jak to zmienić. Zaczęłam się tym interesować coraz bardziej a na na studia poszłam spontanicznie - i nigdy nie sądziłam, że pochłonie mnie to aż tak, że zmieni się całe moje podejście do życia i jego styl. Ciągle wracam do dietetyki sportowej - ale aktywny tryb życia powinien łączyć się ze świadomym odżywianiem, ponieważ sportowcy są bardziej wymagającą grupą, pod względem witamin i składników odżywczych. Właściwa dieta może poprawic nasze wyniki sportowe, wytrzymałość, siłę i kondycje (patrz np - posiłek przedtreningowy). Aktualnie, trenujac sztuki walki i jedząc świadomie - nie jestem "wiecznej diecie", za to myśle czego sobie dostarczam w konkretnym pokarmie, co jest dla mnie wartościowe, jakie efekty przyniesie po dostarczeniu do organizmu. I działa!

Czy polecam?

Gorąco. Dla zainteresowanych, TUTAJ znalazłam spis uczelni, które mają w ofercie dietetykę. Wiele osób ma obawy, że sobie nie poradzą, jeśli nie są po profilu ścisłym -  ja w liceum chodziłam na profil kulturoznawczo-medialny i dałam rade. Fakt, trzeba było sporo nadrobić, zwłaszcza w temacie chemii, bo biologię lubiłam i uczyłam się jej zawsze, ale profil humanistyczny nie jest granicą nie do przeskoczenia. Na studiach poznałam dużo naprawdę świetnych osób o podobnych zainteresowaniach i podejściu do życia. Jedyną wadą są praktyki i to, że mamy głównie zajęcia popołudniami (np od 15,15 do 20,15), ale zdaje sobie sprawę, że jest tak na wiekszości kierunków. 
Zawsze uważałam, że uczelnie wyższe to strata czasu, ale teraz nie żałuje, że studiuje i mam nadzieje, że uda mi się pracować w zawodzie. Myślę, że dzięki coraz większej świadomości ludzi w temacie żywności zwiększy też popyt na specjalistów z tej dziedziny. Tak więc - polecam.

Nie poruszyłam jakiegoś interesującego Cie aspektu? Pisz w komentarzach, lub e-mailach, na pewno odpowiem na nurtujące Cie kwestie w temacie dietetyki :) 

Pozdrawiam! 

980x120 2



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka