poniedziałek, 16 listopada 2015

#10 Brak efektów mimo ćwiczeń i diety

Ahh, mam wolny poniedziałek! Szaruga za oknem, deszcz, o 17 robi sie już ciemno... Nie chce sie wychodzić z domu, najchętniej by sie siedziało pod kocem, z kubeczkiem ciepłej herbaty i serialem. Motywacja wynosi 0. Ale mam na to sposob, wiec brak motywacji mi nie straszny i dzisiaj o niej będzie post!

A dokładniej o tym, czy jest coś gorszego od braku efektów naszej ciężkiej? Chyba nie... Nawet zbyt małe efekty naszych starań, często powodują że porzucamy nasz cel i wracam do początków.
Jak zaradzic tej chwili zwątpienia, lub nie dopuścić do niej?

Po 1 pamiętaj dlaczego zaczęłaś.

Zazwyczaj naszym celem jest konkretna data - urodziny, ślub, rocznica czy sylwester. Chcemy wyglądać oszałamiająco w obcisłej sukience, zrobić wrażenie na rodzinie, partnerze czy dawno nie widzianych znajomych. Sama nie popieram działań typu "miesiąc do sylwestra musze schudnąć" ale, w tym przypadku to dobry kop do działania. Więc przymierz tą sukienke na specjalna okazje i pomyśl, że możesz w niej wyglądać jeszcze lepiej!

Po drugie - nawyki.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z prostej rzeczy - jeśli przez ostatnie lata, siedzieliśmy tylko przed komputerem zajadając się słodyczami, a jedyny jogging jaki uprawialiśmy to bieg na autobus, to ciężko to z siebie wyplewić. Nasz organizm też jest przyzwyczajony do takiego trybu życia i jemu też trzeba dać chwile (zazwyczaj - jakiś miesiąc) aby i on sie przyzwyczaił. Sportowy tryb życia to zmiana która zaczyna się w naszej głowie - spędzamy wolny czas aktywnie, a nie leniuchując. Często na początku zmuszamy się do tego, czasami nie jest to dla nas przyjemne, ale gwarantuje - wzrost endrofin potreningowych jest tego wart :)


Po trzecie - dieta

"Trenera oszukasz, koleżanki oszukasz, ale legginsów nie oszukasz" - jak to wyczytałam gdzieś w internecie wybuchęłam śmiechem. Ale to prawda! Jeśli nie trzymasz się diety nie będziesz miała efektów. Nawet jeśli nie jest to dieta rozpisana przez profesjonaliste, uwazam, że jeśli zastosujesz sie do racjonalnych norm żywieniowych, już wtedy organizm Ci podziękuje w postaci spadku wagi.

4. Cheat day.

Cheat day, cheat meal... Temat kontrowersyjny. Sama uważam, że wszystko jest dla ludzi. Problem zaczyna sie  gdy kostka czarnej czekolady zamienia sie w tabliczke, a cheat meal, staje sie dniem obżarstwa. Zadaniczo taki dzień, powinniśmy ustalić dopiero po miesiacu diety, kiedy nasz metabolizm dostosuje sie do nowych nawyków żywieniowych :) tak więc - z głową!

5. Wymówki

Omijasz treningi ze względu na zły humor, dzień, a może tak zwane "niechcemisienic" ? Najgorsze wymówki na świecie! Są takie dni, w które po prostu chcemy zaszyć się w koc i przespac cały dzień. I fakt czasami taki dzień jest nam potrzebny. Ale w większości przypadków jest to z reguły zwykły leń! Więc nie porzucaj treningów takich powodów, bo gdy wypadniesz z "treningowego rytmu" cięzko będzie Ci do niego wrócic (patrz na Nawyki!)



Pamiętajcie! To, że chwilowo waga stoi, efekty są mizerne, a Wam przestaje sie chcieć - to tylko przejściowe! Być może, jesteście tuż przed osiągnieciem swojego celu. I przede wszystkim - każdy trening to krok w przód, a każdy batonik, cola, czy opuszczenie treningu to krok w tył! Więc zróbcie sobie rachunek sumienia, bo siebie nie oszukacie. I najważniejsze...
Trenując, jedyne co macie do stracenia to wałki tłuszczu. Odpuszczając sobie, tracicie szanse na piękną sylwetke, dobre samopoczucie, kondycje i wiele innych zalet. Więc odpowiedźcie sobie na pytanie... Warto?!

Mam nadzieje, że po tym wpisie pakujecie torby i lecicie na trening, bo ja mam taki zamiar! ♥
Buziaki!

15 komentarzy :

  1. Ja mimo kiepskiej pogody zmuszam się do codziennych spacerów. Ale dzisiaj pogoda przegięła ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrr, moje "spacery" to biegi na siłownie i treningi. Nie cierpie wychodzić w deszczową pogode :<

      Usuń
  2. Świetny post, bardzo motywujący! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Post jak najbardziej mi się przyda, szczególnie teraz, kiedy mam mniej czasu na treningi i często w wolnej chwili zamiast poćwiczyć, wolę sobie poleniuchować. Już widzę, że zaczyna się to odbijać na mojej sylwetce, więc powinnam wziąć się do roboty, póki jeszcze nie jest za późno! :) Myślę, że najwyższy czas postawić na domowe treningi, bo nie zawsze mam czas na wyjście na salę, gdzie trzeba dotrzeć i z niej wrócić, co jednak kradnie trochę czasu. Koniec z wymówkami!
    I czy mi się zdaje, czy delikatnie odświeżyłaś szatę graficzną? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, miałam wrażenie, że blog jest zbyt "cukierkowy" :P mi tez ostatnio ciężko, uczelnia do wieczora, ale pomysł z cwiczeniami w domu jest swietny! Chociaż z pół godzinki z youtubem, ja niestety mam tendencje, ze jak mam efekty, to zwalniam tempa, bo przeciez "moge"... Paradoksalnie, ale to wlaśnie przez to tyle mi to zajmuje xd

      Usuń
  4. To mój ulubiony tekst :D hahah :D Nie a co narzekać, trzeba się brać do roboty! :D u mnie najważniejsze to zacząć, jak już zmuszę tyłek do ruszenia to jest dobrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dookładnie tak! Tylko czasami ciężko sie zmotywować,jak za oknem deszcz, a efekty są znikome. Ale poddawać sie nie wolno, nigdy!

      Usuń
  5. Bardzo motywujący wpis i bardzo zdroworozsądkowe podejście, podoba mi się ;D Nie wiem czemu wcześniej mnie tu nie było. Zdecydowanie będę wracać!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się muszę w końcu zmotywować do ćwiczeń

    ____________________
    fur scarf
    blog.justynapolska.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Super post! Tak z rana z poniedziałku :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poniedziałki najtrudniej o motywacje :D

      Usuń
  8. Grunt to sie nie poddawać i znaleźć w swoim otoczeniu osoby, ktore beda nas wspierać w postanowieniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - trzeba być konsekwentnym w swoich postanowieniach!

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka